poniedziałek, 14 listopada 2016

Relacja z II Zlotu Rowerów Cargo - Kraków 2016

Stało się! Po raz drugi miłośnicy rowerów towarowych zorganizowali się i przejechali kawał Polski, aby spędzić wspólnie czas celebrując i promując kulturę rowerów towarowych. Pierwszy zlot odbył się w Warszawie, tym razem przyszła kolej na Kraków.

Nasz rower zażywa zasłużonego odpoczynku na brzegu Wisły.
Wbrew pozorom, dojazd na miejsce nie nastręczał wielu trudności. Pociąg "Dragon" Przewozów Regionalnych stanął na wysokości zadania i w swoim przedziale rowerowym zmieścił aż dwa rowery towarowe - na szczęście nie jechaliśmy w czasie letniego szczytu, tylko na początku października. Pan konduktor miał przez chwilę wątpliwości ("Gdzie Pan tu z tą rikszą?!"), ale po wyjaśnieniu, że ustawowa definicja roweru obejmuje pojazdy o napędzie mięśniowym do szerokości 90cm, po prostu machnął ręką. Zakładamy, że póki PKP się nie zorientuje w temacie i nie sprecyzuje swojego regulaminu, możemy śmiało przewozić rowery w pociągach. Dojazd na Dworzec Centralny także był bezproblemowy dzięki udostępnionym wreszcie windom towarowym na peron, a w Kraków Główny powitał nas jedyną w Polsce podziemną rampą rowerową, która prowadzi z peronów dworca prosto na drogę dla rowerów (szok i niedowierzanie).
 
Dwa rowery towarowe w PKP Dragon.

Po rozgrzewkowym pikniku pod Wawelem ruszyliśmy na tradycyjny już przejazd kolumną rowerów towarowych przez miasto - jak zawsze wzbudzając entuzjazm dzieci i niedowierzanie dorosłych.


Parada rowerów cargo w Krakowie. (fot. Cargo Bike Wrocław)

Parada rowerów cargo w Krakowie. (fot. Cargo Bike Wrocław)

Następnie zatrzymaliśmy się na ulicy Krupniczej, gdzie każdy zainteresowany mógł z nami porozmawiać lub przejechać się rowerem towarowym. Nie muszę dodawać, że sam chętnie wypróbowałem wszelkie dostępne konstrukcje i pierwszy raz w życiu przejechałem się kurierskim Bullitem - prawdziwa rakieta wśród rowerów cargo! Także tam odbyły się zawody w jeździe na czas (w ruchu ulicznym), w którym miałem przyjemność zająć II miejsce w kategorii "trójkołowych mężczyzn".


To chyba nowa kategoria zawodów - turniej rycerski. (fot. Cargo Bike Wrocław)

Komu rowerek, komu?

Pokazy rowerów cargo na ul. Krupniczej.

Wreszcie pod koniec dnia, udaliśmy się do Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej (która ma swój służbowy rower cargo), gdzie rozmawialiśmy naszych doświadczeniach. Ważnym punktem dyskusji było m.in. komercyjne wykorzystanie cargo - tu prym wiedzie Kraków i Wrocław ze względu na skonsolidowane centra miast, które są trudno dostępne dla aut dostawczych (Smokowóz; Wrocławscy Kurierzy Rowerowi). Ponadto rozmawialiśmy o strategiach promocji kultury cargo przez miasta - tu aktualnie Warszawa, ze swoją darmową wypożyczalnią, jest górą, ale być może to się zmieni. Po wszystkim udaliśmy się na nocną przejażdżkę i zasłużone afterparty.

Taki parking to ja rozumiem!

Ponieważ Kraków to miasto zabytków, nie zabrakło także zabytkowego roweru cargo, który okazał się być elementem wystroju lokalnej restauracji.

(Fot. Wrocławscy Kurierzy Rowerowi)

Chętnych do jazdy, a także do podwiezienia, nie brakowało. 

Zapakowani i gotowi do drogi.

Kończymy imprezę i wracamy na dworzec.

Organizatorom (Pierwsza Spółdzielnia Rowerowa) należą się brawa za profesjonalizm. Wspaniale było zobaczyć ponad trzydzieści rowerów towarowych w jednym miejscu, a także spotkać jeszcze więcej osób i rodzin, które z nich korzystają. Koniecznie widzimy się za rok. Gdzie? To się jeszcze okaże (na giełdzie miast pojawiły się Wrocław, Łódź i Lublin). 

Relację wideo ze zlotu przygotował ponownie zaprzyjaźniony blog rowerowy Statek Kosmiczny: