piątek, 9 grudnia 2016

Dostawy na rowery! Porozmawiajmy poważnie

To jest post interwencyjny. Wydaje się, że do coraz większej liczby włodarzy miast w Polsce dociera świadomość, że samochodo-centryzm to poważny problem, które generuje koszty społeczne i wymierne straty finansowe. Zwłaszcza, że poziom usamochodowienia naszego społeczeństwa jest średnio wyższy niż społeczeństw zachodnioeuropejskich. Dogoniliśmy Zachód, a nawet go przegoniliśmy w liczbie aut na 1000 mieszkańców, ale chyba nie do końca o to nam chodziło. Miasta zachodnie mają często bardziej rozwiniętą komunikację zbiorową i mniejszy udział komunikacji indywidualnej w ruchu, a i tak podejmują radykalne czasem próby ograniczenia ruchu aut.

Ponieważ niektóre polskie miasta zaczynają (przynajmniej w deklaracjach) myśleć o poradzeniu sobie z problemem zagęszczenia, chciałem przypomnieć o rozwiązaniu, które w polskie debacie na ten temat w ogóle się nie pojawia, a jest tanie i dostępne: o rowerach towarowych. Pozwólcie, że ten wpis nie będzie w ogóle dyskutował zasadności wszelkich działań na rzecz ograniczenia ruchu samochodowego, bo to uznaję za oczywistość - nieprzekonanych odsyłam do literatury i badań. Problemem do poważnej dyskusji jest to jak te działania prowadzić.

Przypomnijcie sobie kiedy ostatnio robiliście zakupy przez internet. Ja, ponieważ zbliżają się święta, odebrałem w tym tygodniu już kilka paczek z rąk kuriera. Rosnąc w ostatnich latach popularność tzw. e-commerce sprawiła, że np. w Londynie szacuje się, że firmy kurierskie generują już 1/3 ruchu w centrum miasta a trend jest rosnący! Pamiętajcie, że mimo iż wielkie centra dystrybucji Amazona i innych firm logistycznych lokowane są poza miastami i w pobliżu autostrad, to jednak drugi koniec tego łańcucha znajduje się pod naszym domem. Czy w związku z tym mamy zrezygnować z zakupów internetowych? To nie rozwiąże problemu, bo przecież są jeszcze dostawy do sklepów, restauracji, punktów usługowych. Co zatem robić? Brać przykład z innych.

Rower firmy kurierskiej UPS.

W marcu 2017 roku w Wiedniu odbędzie się już czwarta międzynarodowa konferencja Cycle Logistics poświęcona problemowi dostaw w mieście przy wsparciu rowerów towarowych. Tradycyjnie to, co w Polsce wzbudza dyskretny uśmiech (bądź pukanie się w czoło), jest już systemowo zaimplementowanym i testowanym rozwiązaniem w wielu miastach europejskich takich jak Wiedeń, Kopenhaga, Graz, Cambridge, Bruksela, Amsterdam, Bazylea, Hamburg, Monachium, Berlin czy  Kolonia (niemieckie Ministerstwo Środowiska wprowadziło nawet w 2012 roku ogólnokrajowy program dostarczania rowerów towarowych lokalnym dostawcom). Pomysł dostaw rowerowych w miastach nie jest oczywiście nowy (o czym pisałem tutaj), ale w nowych czasach wymaga nowych systemowych rozwiązań, nowych rowerów (producenci), stacji przeładunkowych i wypożyczalni oraz zachęt finansowych (samorządy i władze miast), nowych modeli biznesowych i logistycznych (firmy dostawcze).

Rower firmy kurierskiej DHL.

Jakie są argumenty za? Rowery dostawcze są szybsze w centrum i najtańsze na końcowym odcinku dostaw - o tym znajdziecie już nawet artykuł naukowy w języku polskim. Ich systemowe wprowadzenie to wytrącenie argumentu z ręki przeciwnikom zrównoważonej mobilności ("no bo przecież dostawy!"). Zredukowanie dostaw samochodami w centrum to szansa na mniejsze korki, czystsze powietrze, poszerzenie chodników i uwolnienie historycznych centrów miast. 

Rowery towarowe nie zastąpią wszystkich auto dostawczych, ale mogą zredukować ich liczbę o połowę, bo często duże auta dostawcze nie wykorzystują całej ładowności, czyli wożą powietrze (a tak taniej i efektywniej jest wsadzić kilku kurierów na rowery niż jednego do auta). Miasta mogą tutaj odgrywać aktywną rolę koordynacyjną, ponieważ firmy logistyczne są z pewnością zarządzane bardzo racjonalnie, ale tylko we własnym interesie - w efekcie całość dostaw w śródmieściu prowadzona przez szereg firm jet chaotyczna i generuje dodatkowy ruch i zagęszczenie. Firmy dostawcze też znajdą w tym dodatkowe oszczędności, które prezentuje tabela zaczerpnięta z bogatego raportu Cyclelogistic - moving Europe forward.



Co można zrobić? W tym roku w ramach konsultacji społecznych Warszawskiej Polityki Mobilności wysłałem miastu następujące zalecenia:

"Punkty takie jak „organizacja postoju pojazdów zaopatrzenia” czy „zachęcanie do stosowania nieuciążliwych i nowoczesnych technologii” mają charakter bardzo ogólny. Uważam, że w związku z szerokimi trendami europejskimi i rozwiązaniami, które są już szeroko stosowane, należy doprecyzować m.in. promowanie dostaw rowerami towarowymi i elektrycznymi rowerami towarowymi, zwłaszcza w obszarze centrum miasta. Preferencje dla rowerów towarowych pozwalają zredukować dostawy pojazdami silnikowymi w centrum nawet o 50%. (...)

Przez zachęcanie można w tym wypadku rozumieć:
- organizację przez miasto stacji przeładunkowych z aut dostawczych na rowery towarowe (takie stacje mogą być również mobilne i przesuwane w zależności od potrzeb handlu i usług),
- preferencyjne miejsca parkowania i wyładunku dla rowerów towarowych,
- zakup rowerów towarowych przez miasto i udostępnianie/wynajem ich dostawcom, firmom, usługodawcom, osobom prywatnym,
- promowanie transportu rowerami towarowymi przez instytucje miejskie, np. do przewozu korespondencji i paczek – także promowanie w przetargach firm kurierskich używających rowerów,
- zachęty podatkowe lub dopłaty dla firm używających rowerów towarowych."

Specjalne miejsca parkingowe dla rowerów cargo.


Pracownik służb komunalnych w Poznaniu - czy do prac nad zielenią miejską zawsze trzeba podjeżdżać ciężarówką?

Są już polskie jaskółki zmiany. W 2016 roku w Krakowie pojawiła się propozycja zamknięcia dostaw na zatłoczone Stare Miasto autami dostawczymi i zbudowania sieci stacji przeładunkowych dla rowerów cargo.  Zarówno w Krakowie, Poznaniu jak i we Wrocławiu funkcjonują już dwie małe firmy kurierskie oparte na rowerach towarowych, które przecierają szlaki i sukcesywnie walczą z uprzedzeniami swoich potencjalnych klientów. W Warszawie niedawno pojawili się dostawcy jedzenia na dedykowanych rowerach. Warszawa, Opole i Łódź wprowadzają miejskie wypożyczalnie rowerów towarowych. Wszystko to jednak traktowane jest jako uzupełnienie, ciekawostka, a nie poważne rozwiązanie problemu miejskiej mobilności. 

Mobilna stacja przeładunkowa firmy kurierskiej TNT  w Cambridge.

Rower towarowy firmy kurierskiej GLS w Budapeszcie.

W Polsce nie brakuje producentów i dystrybutorów rowerów towarowych (lista tutaj), więc nie musimy zdawać się na łaskę globalnych firm logistycznych, ale możemy łatwo przekonać i zaopatrzyć rodzimych dostawców w takie narzędzia. Koszty zakupu i eksploatacji są śmiesznie niskie w porównaniu z samochodami. Oczywiście, że kurierzy będą kręcić nosem i mówić, że "nie da się". Ale piętnaście lat temu dedykowana infrastruktura rowerowa też brzmiała jak science-fiction. Ponadto ograniczanie ruchu samochodów dostawczych przy jednoczesnym ułatwianiu dostaw rowerami to potężne narzędzie perswazyjne w ręku miasta. Dziś w wielu europejskich miastach dostawy cargo nie dziwią ani dostawców, ani właścicieli sklepów ani ich klientów - Kopenhaga, miasto portowe, po którym jeździ 40 000 rowerów dostawczych planuje nawet budowę specjalnego systemu przeładowywania towarów wprost ze statków na rowery. Nie musimy mieć tak wygórowanych ambicji. Zacznijmy od budowy kilkunastu stacji przeładunkowych w centrach miast przy jednoczesnym ograniczeniu dostaw samochodami. Jeśli ktoś nie jest przekonany, zawsze może się wybrać na konferencję w Wiedniu i zapytać doświadczonych praktyków.






poniedziałek, 14 listopada 2016

Relacja z II Zlotu Rowerów Cargo - Kraków 2016

Stało się! Po raz drugi miłośnicy rowerów towarowych zorganizowali się i przejechali kawał Polski, aby spędzić wspólnie czas celebrując i promując kulturę rowerów towarowych. Pierwszy zlot odbył się w Warszawie, tym razem przyszła kolej na Kraków.

Nasz rower zażywa zasłużonego odpoczynku na brzegu Wisły.
Wbrew pozorom, dojazd na miejsce nie nastręczał wielu trudności. Pociąg "Dragon" Przewozów Regionalnych stanął na wysokości zadania i w swoim przedziale rowerowym zmieścił aż dwa rowery towarowe - na szczęście nie jechaliśmy w czasie letniego szczytu, tylko na początku października. Pan konduktor miał przez chwilę wątpliwości ("Gdzie Pan tu z tą rikszą?!"), ale po wyjaśnieniu, że ustawowa definicja roweru obejmuje pojazdy o napędzie mięśniowym do szerokości 90cm, po prostu machnął ręką. Zakładamy, że póki PKP się nie zorientuje w temacie i nie sprecyzuje swojego regulaminu, możemy śmiało przewozić rowery w pociągach. Dojazd na Dworzec Centralny także był bezproblemowy dzięki udostępnionym wreszcie windom towarowym na peron, a w Kraków Główny powitał nas jedyną w Polsce podziemną rampą rowerową, która prowadzi z peronów dworca prosto na drogę dla rowerów (szok i niedowierzanie).
 
Dwa rowery towarowe w PKP Dragon.

Po rozgrzewkowym pikniku pod Wawelem ruszyliśmy na tradycyjny już przejazd kolumną rowerów towarowych przez miasto - jak zawsze wzbudzając entuzjazm dzieci i niedowierzanie dorosłych.


Parada rowerów cargo w Krakowie. (fot. Cargo Bike Wrocław)

Parada rowerów cargo w Krakowie. (fot. Cargo Bike Wrocław)

Następnie zatrzymaliśmy się na ulicy Krupniczej, gdzie każdy zainteresowany mógł z nami porozmawiać lub przejechać się rowerem towarowym. Nie muszę dodawać, że sam chętnie wypróbowałem wszelkie dostępne konstrukcje i pierwszy raz w życiu przejechałem się kurierskim Bullitem - prawdziwa rakieta wśród rowerów cargo! Także tam odbyły się zawody w jeździe na czas (w ruchu ulicznym), w którym miałem przyjemność zająć II miejsce w kategorii "trójkołowych mężczyzn".


To chyba nowa kategoria zawodów - turniej rycerski. (fot. Cargo Bike Wrocław)

Komu rowerek, komu?

Pokazy rowerów cargo na ul. Krupniczej.

Wreszcie pod koniec dnia, udaliśmy się do Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej (która ma swój służbowy rower cargo), gdzie rozmawialiśmy naszych doświadczeniach. Ważnym punktem dyskusji było m.in. komercyjne wykorzystanie cargo - tu prym wiedzie Kraków i Wrocław ze względu na skonsolidowane centra miast, które są trudno dostępne dla aut dostawczych (Smokowóz; Wrocławscy Kurierzy Rowerowi). Ponadto rozmawialiśmy o strategiach promocji kultury cargo przez miasta - tu aktualnie Warszawa, ze swoją darmową wypożyczalnią, jest górą, ale być może to się zmieni. Po wszystkim udaliśmy się na nocną przejażdżkę i zasłużone afterparty.

Taki parking to ja rozumiem!

Ponieważ Kraków to miasto zabytków, nie zabrakło także zabytkowego roweru cargo, który okazał się być elementem wystroju lokalnej restauracji.

(Fot. Wrocławscy Kurierzy Rowerowi)

Chętnych do jazdy, a także do podwiezienia, nie brakowało. 

Zapakowani i gotowi do drogi.

Kończymy imprezę i wracamy na dworzec.

Organizatorom (Pierwsza Spółdzielnia Rowerowa) należą się brawa za profesjonalizm. Wspaniale było zobaczyć ponad trzydzieści rowerów towarowych w jednym miejscu, a także spotkać jeszcze więcej osób i rodzin, które z nich korzystają. Koniecznie widzimy się za rok. Gdzie? To się jeszcze okaże (na giełdzie miast pojawiły się Wrocław, Łódź i Lublin). 

Relację wideo ze zlotu przygotował ponownie zaprzyjaźniony blog rowerowy Statek Kosmiczny:



piątek, 2 września 2016

II Zlot Rowerów Cargo w Krakowie!

Tak, to już drugi! Pierwszy odbył się prawie rok temu w Warszawie, a niezła frekwencja zainspirowała mnie do założenia tego bloga. Pierwszy zlot pod hasłem "Cargo Wawa Fest" zorganizowaliśmy wspólnymi siłami w ramach spółdzielni rowerowej MokoVeloCoop. Jak to bywa z pionierskimi działaniami, nie było łatwo, ale się udało. Największym problemem było zorganizowanie miejsca na zjazd, bo miejscy urzędnicy po pierwsze nigdy nie słyszeli o jakichś tam rowerach towarowych, a po drugie byli przerażeni wizją "wyścigu kolarskiego". W ostateczności zjazd zorganizowaliśmy trochę "na pół-dziko" na skraju Pola Mokotowskiego. Tam odbył się piknik rodzinny oraz zawody w jeździe na czas z obciążeniem.

W międzyczasie trzeba było dodać kategorię "z dziećmi" ;) Fot. Piotr Motyka.

Następnie przejechaliśmy triumfalnie ulicami miasta w kolorowej paradzie rowerów towarowych. Przejazd odbył się bez asysty policyjnej, ponieważ uznaliśmy, że rowery to środek transportu jak każdy inny i nie trzeba go eskortować ulicami miasta. 

Rowery cargo w centrum Warszawy. Fot. Rowerowa Łódź. 

Na koniec spotkaliśmy się w lokalu udostępnionym przez m. st. Warszawa, gdzie wysłuchaliśmy szeregu prelekcji na temat kultury rowerów cargo, ich historii, sposobów użytkowania, potencjału biznesowego itd. To było naprawdę pasjonujące przeżycie zobaczyć tyle cargo na raz. Zresztą najlepsze podsumowanie zjazdu przygotował krakowski blog rowerowy Statek Kosmiczny - zobaczcie sami:



W zlocie uczestniczyło około 30-40 rowerów cargo i innych konstrukcji rowerowych. Oszacowaliśmy wtedy, że w Polsce może być około 100 takich rowerów. Zakładamy, że od tego czasu ich liczba wzrosła. Przyjedźcie i policzymy się znowu!

Fot. Jerzy Woźniakiewicz.

Nasze zaproszenie przyjęła nawet Ambasada Królestwa Danii, która wysłała swojego reprezentanta na służbowym rowerze towarowym duńskiego korpusu dyplomatycznego. Zastępca szefa misji, Peter Skott, okazał się bezkonkurencyjny w jeździe z obciążeniem!

Fot. Embassy of Denmark in Poland.

Tegoroczny zlot z Krakowie odbędzie się 1 października (sobota) i potrwa cały dzień. W programie, podobnie jak w zeszłym roku: piknik i pokazy, parada rowerów cargo, wyścigi, prelekcje i dyskusje oraz afterparty. Zlot organizuje Pierwsza Spółdzielnia Rowerowa z Krakowa. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie wydarzenia. My będziemy na pewno!

Pytacie oczywiście jak dojechać rowerem cargo na zjazd? Można próbować pociągiem, ale PKP nie jest przyjazne rowerom w ogóle, a z tak dużym może być już problem jeśli nie traficie akurat na wagon pocztowy. Wielu uczestników z zeszłego roku organizowało sobie wspólny transport mini-ciężarówkami. My z Warszawy, planujemy zrobić w tym roku podobnie. Może znacie kogoś kto ma cargo i chciałby wspólnie wynająć ciężarówkę? Może nawet mieszka w innym mieście, ale mógłby po drodze zahaczyć o wasze? Niektórzy ładowali cargo na standardowe bagażniki samochodowe lub małe przyczepki do wynajęcia. Cokolwiek wymyślicie, wspólnie zawsze będzie łatwiej. No a w ostateczności można rower zapakować... na rower!


PS. W dalszym ciągu zachęcam Was do przesyłania swoich zdjęć z cargo. Chciałbym przygotować specjalną galerię na nasz zlot. Instrukcje znajdziecie w poprzednim poście.


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Policzmy się - stwórzmy Wspólną Galerię Czytelników!

Drodzy, jest nas coraz więcej! Regularnych czytelników około 100, od czasu do czasu na bloga wchodzi około 300 osób, a ok. 350 subskrybuje profil na Facebooku. Bardzo mnie cieszy, że blog znalazł swoich odbiorców!

Podstawowym celem "Jeden samochód mniej" jest promowanie kultury rowerów cargo. Dlatego pomyślałem, że jest nas wystarczająco dużo, aby stworzyć wspólną galerię nas i naszych rowerów. Jeśli uważacie, że to dobry pomysł, zapraszam do przesyłania zdjęć na adres:

krzysztof.gubanski(at)gmail.com lub przez profil na Facebooku.*

A to Ania, ja i nasza koleżanka. W Warszawie. Na zachętę. (fot. M. Sulima)

Prześlijcie swoje imiona, nazwę miasta oraz wszelkie zdjęcia, które uznacie za stosowne: z ładunkiem, pasażerami lub po prostu w czasie przejażdżki po mieście (niekoniecznie musi to być klasyczny rower cargo - koszyki też się liczą!). Będzie to specjalna przygrywka do drugiego ogólnopolskiego zjazdu rowerów towarowych, który odbędzie się 1 października w Krakowie - ale o tym napiszę w kolejnym tygodniu, kiedy poznam nieco więcej szczegółów.

* Blog oczywiście jest niekomercyjny, więc zgadzacie się na publikację swojego wizerunku w celach innych, niż zarobkowe.


czwartek, 18 sierpnia 2016

Wizyta w Kopenhadze: rzeźnicy i rowery (recenzja roweru Butchers&Bicycles)



Kopenhaga jest mekką rowerów towarowych. W samym mieście jest ich około czterdziestu tysięcy (dla porównania, w całej Polsce około stu). Jeżdżą na nich wszyscy: troskliwe matki, stateczni ojcowie, szaleni kurierzy i dostawcy, właściciele psów, studenci i przyjaciele podwożący się z imprezy. Rowery są różne, ale przeważają trzykołowe, ponieważ mają większą skrzynię i są bardziej „rodzinne”. Zakup trójkołowca przez tutejszą rodzinę to odpowiednik zakupu mini-vana.

Podwórko kamienicy, w której mieszkaliśmy. Interesujące są nie same rowery, ale fakt wyznaczenia dla nich specjalnych miejsc postojowych. Porządek musi być.

Stróż nocny.


Większość rowerów cargo wydaje się być bardzo zniszczona i zaniedbana. To jednak efekt tego, że rowery te są bardzo intensywnie używane, przez wiele lat aż do „zajechania”. Poza tym nikt się nie bawi w trzymanie ich w garażu. Stoją cały rok pod domem, żeby można było na nie szybko wskoczyć kiedy są potrzebne. A jak się zużyje, to kupuje się nowy – w końcu na duńską kieszeń nie jest to znowu tak duży wydatek.

Witryna sklepu rowerowego w Kopenhadze.

Jadąc do Kopenhagi zakładałem, że wrócę z mnóstwem zdjęć rowerów cargo. Tak się jednak nie stało, ponieważ nie spotkałem roweru, którego konstrukcji bym nie znał lub nie opisywał już na tym blogu. Natomiast kolekcjonowanie drobnych rozwiązań technicznych, takich jak skrętne tylne koło, daszki przeciwdeszczowe, drzwiczki czy specjalne stopnie ułatwiające wsiadanie do środka, wydawało mi się zbyt drobiazgowe.

Dlatego postanowiłem, że podzielę się z Wami czymś innym. W ramach naszego zwiedzania postanowiliśmy zrobić jazdę próbną najnowocześniejszego roweru towarowego, który nawet w Danii jest pewną nowinką. Wybraliśmy się do salonu Butchers & Bicycles, który mieści się w starych magazynach rzeźniczych niedaleko centrum miasta (otwarte głównie w weekendy, ale w tygodniu można umówić się indywidualnie).

Podstawowy koncept roweru polega na tym, że jest to trzykołowa konstrukcja wyposażona w wychylne zawieszenie, dzięki czemu można na niej jeździć tak jak na zwykłym rowerze lub na dwukołowym longjohnie. Wchodząc w zakręt nie musimy redukować prędkości, tak jak w zwykłym trójkołowcu, ale wystarczy że się przechylimy a rower płynnie wejdzie w zakręt. Tylko tyle i aż tyle. 


Materiały producenta.

Materiały producenta.

Konstruktorzy roweru dbają o wysoką jakość wykończenia. Rower posiada siedem płynnych biegów w piaście. Rama jest aluminiowa, a skrzynia wykonana z lekkiego tworzywa sztucznego. Rower dostępny jest w wersji ze zintegrowanym silnikiem elektrycznym Boscha (250W, pięć prędkości, do 20-30km jazdy na baterii) lub bez niego. Ponadto możemy mieć w nim zwykły łańcuch albo niewymagający smarowania pasek z włókna węglowego (wszystkie opcje oczywiście dodatkowo płatne). Opcjonalny jest także interfejs Isofix do montażu fotelików i gondoli dla dzieci. Lista dodatków takich jak magnetyczne oświetlenie, specjalne pokrowce czy wyświetlacze na kierownicę jest długa i można ją zobaczyć na stronie producenta.

Skrzynia ma standardową nośność ok. 100 kg ale ma nieco nieforemny kształt, ponieważ w regulaminowych 90 cm szerokości musi starczyć miejsca na skomplikowane zawieszenie. W konsekwencji raczej trudno będzie przewieźć fotel, pralkę lub inne duże ciężkie przedmioty, co przy odrobinie dobrych chęci jest możliwe na standardowym trójkołowcu. Rower jest przede wszystkim przystosowany do wożenia dorosłych i dzieci – ma wyściełaną ławeczkę, pasy bezpieczeństwa, specjalne drzwi z przodu. Ponadto ma dodatkowy zamykany schowek oraz gadżety w postaci półki z uchwytem na kawę i drobiazgi.

Ania testuje rower.



Sama jazda jest faktycznie bardzo płynna, szybka, lekka i przyjemna. Chyba bardziej niż ja rower wychwalała Ania, dla której tradycyjne cargo prowadzi się nieco ciężko, a tym była zachwycona. Na rowerze Butchers&Bicycles można łatwo rozpędzić się do 30-40km/h i wejść w zakręt bez redukowania prędkości. Promień skrętu nadal jednak pozostaje taki sam, czyli większy niż to przewiduje większość budowanych w Polsce dróg dla rowerów ;)

W trzy sekundy do trzydziestki.




Na koniec kwestia mniej optymistyczna.15 tys. PLN za wersję bez silnika i 24 tys. PLN za wersję z silnikiem to na Polskie warunki cena raczej zaporowa – za te pieniądze większość pewnie woli kupić używanego Opla z Niemiec ;) Napisałem jednak tą recenzję, żeby pokazać Wam co obecnie wyznacza najwyższe standardy rowerów towarowych na świecie. Być może zainspiruję naszych garażowych konstruktorów do pracy nad nowymi modelami? A może się ze mną nie zgadzacie i uważacie, że przedstawiony tu rower to przesadzony gadżet?

Producenci nie zapewniają serwisu, ale ręczą że części są na gwarancji i w razie potrzeby doślą nowe oraz udzielą wsparcia merytorycznego lokalnemu serwisowi. W Polsce rowery dystrybuuje na razie sklep w podwarszawskim Konstancinie.


Godziny szczytu w Kopenhadze.

Wycieczkę do Kopenhagi polecam oczywiście każdemu, komu przyjemność sprawia stanie w rowerowym korku i  przejazd przez najbardziej ruchliwe rowerowe skrzyżowanie w Europie. Pamiętajcie tylko o z zabraniu cienkiej kurtki przeciwdeszczowej, czapki i szalika. Lato tutaj jest krótkie, pogoda kapryśna, wiatr niemiłosierny a i tak 40% mieszkańców codziennie dojeżdża do pracy/szkoły na rowerze. To zresztą kształtuje bardzo specyficzną modę Duńczyków - jak ubrać się elegancko ale na cebulkę? O tym możecie się przekonać na blogu Copenhagen Cycle Chic.

PS. Notatkę sporządzam już w Hamburgu, gdzie natknąłem się na taką ciekawostkę. Miasto wprowadza pilotażowy program ograniczenia dostaw autami do centrum i zastąpienia ich gdzie się da rowerami kurierskimi. Podobne plany ma Kraków.

Centrum Hamburga. Tu powstaje stacja przeładunkowa dla kurierów UPS.

Hafen City w Hamburgu. Na dostarczaniu towarów znają się tu od kilkuset lat.